czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział VI

- Ale jak, gdzie ? - wypytywałyśmy.
- 150 km stąd rodzice Nialla mają dom nad samym jeziorem z dala od ludzi itd. - wytłumaczył Liam.
- A spoko. To kiedy jest ten wyjazd ? - uśmiechnęłam się szeroko. Byłam zadowolona z tego, że chłopcy nas tam zabierają. Jest okazja żeby jeszcze bliżej się poznać i kto wie co może się wydarzyć.
- Za 5 dni w poniedziałek. Będziemy tam z jakieś 2 tygodnie. Trochę odpoczniemy od Londynu. - odpowiedział Zayn.
- To fajnie. Dziękujemy, że nas zabieracie. - uśmiechnęła się Nicole.
- Nie ma sprawy. Jakbyśmy mogli jechać bez was. - objął nas Niall.- Po za tym, kto by nam robił takie pyszne śniadania. - spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechnął. - A właśnie. Jestem głodny. Idę coś zjeść. - dodał po czym wyszedł z basenu i ruszył w stronę kuchni. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę w wodzie jednak nasze żołądki zaczęły prosić się o jedzenie dlatego po osuszeniu się i przebraniu w jakieś suche ubrania poszliśmy do kuchni by coś przetrącić. Gdy już to zrobiliśmy rozłożyliśmy się na kanapie i oglądaliśmy jakiś film. Między czasie Louis zawiadomił nas, że musi iść załatwić ważną sprawę i za godzinę wróci.
Wygłupialiśmy się, rozmawialiśmy o wyjeździe nad jezioro gdy w domu pojawił się Louis jednak nie sam.

Była to śliczna, dość wysoka brunetka z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Poznajcie Eleanor. - przedstawił ją Louis. -To moja dziewczyna. Jesteśmy razem od miesiąca i myślę, że przyszła pora bym wam ją przedstawił. - dodał. Po tych słowach  czułam, że moje serce rozdziera się na miliony kawałków a do oczu napływają łzy.  Wszyscy jak należy się przedstawili oprócz mnie. Nikt nie wiedział o moich uczuciach do Louisa więc nikt nic sobie z tego nie robił.
- A Ty to... ? - spytała chamsko. Miałam ochotę odpowiedzieć jej coś typu " gówno cię to obchodzi " ale  się powstrzymałam. Wszystkie oczy zostały na mnie zwrócone a ja bez słowa pobiegłam jak najszybciej do swojego pokoju. Trzasnęłam mocno drzwiami tak, że pewnie na dole to usłyszeli po czym zsunęłam się po nich upadając na podłogę.
Rozpłakałam się jak małe dziecko. Pewnie niektórzy będą się zastanawiać jak przez 4 dni można się w kimś tak mocno zakochać. Niestety... ja zdecydowanie za szybko się zakochuję a potem przez to cierpię. Jestem głupią i nawiną idiotką która wszystko bierze na poważnie... Co ja sobie w ogóle wyobrażałam, że będę z kimś takim jak Louis ? On przecież może mieć każdą... Nie ma gorszego uczucia niż nieodwzajemniona miłość... Nagle usłyszałam a sobą pukanie do drzwi. Wstałam i je otworzyłam. Przed moimi oczami ukazała się Nicole. 

Perspektywa Nicole

Eleanor wydawała się z wyglądu być miłą dziewczyną dopiero po jej gadce stwierdziłam, że jest jakąś chamską idiotką która widzi tylko swój czubek nosa. Zdziwiło mnie trochę zachowanie Rose. Nie rozumiałam czemu bez słowa uciekła od nas.
- A tej co ? - spytała panna Calder.
- Pójdę sprawdzić. - powiedział Liam.
- Nie, siedź. Ja pójdę. - odezwałam się i ruszyłam w stronę pokoju  Rose.Usłyszałam cichy płacz który jeszcze bardziej mnie zmartwił i zapukałam do drzwi. Po ich otwarciu zobaczyłam moją przyjaciółkę której po twarzy lał się potok łez. Ostatnio w takim stanie widziałam ją po śmierci jej ojca. Nie lubiłam kiedy płacze jest wtedy taka bezbronna. Pomimo, że na ogół wydaje się być silną dziewczyną to bardzo łatwo ją zranić.
- Myszko, nie płacz proszę. Co się stało ? - przytuliłam ją mocno.
- Ja.. ja.. go kocham. - powiedziała przez łzy.
- Louisa ? - spytałam na co tak tylko pokręciła twierdząco głową.  - Skarbie, wiem, że to dla Ciebie trudne ale obiecuje Ci, że wszystko się ułoży. - gładziłam ją po włosach a ta coraz bardziej płakała. - Ej. - złapałam ją za obie dłonie. - Widzisz co masz tu napisane ? - wskazałam na jej nowy tatuaż. - Nigdy się  nie poddawaj. - powiedziałam. - A wiesz dlaczego go wytatuowałaś ? - spytałam.
- Tak. - odpowiedziała.
- To kurwa nie rycz mi tu bo jak cię kopnę w dupę to się ockniesz. Pamiętaj skarbie, WALCZ O TO CO KOCHASZ.

Perspektywa Rose 
Słowa Nicole dały mi dużo do myślenia.  Cieszę się i dziękuję Bogu za to, że ją mam. Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Taka przyjaciółka jak ona to skarb.
- Dziękuję, że jesteś. - powiedziałam i mocno ją przytuliłam. 
- Też Cię kocham. - zaśmiała się. - Idziemy tam do nich ? 
- Nie. Ja wole tu zostać. - oznajmiłam i położyłam się na łóżku gdzie obok mnie po chwili pojawiła się Nicole.Pogadałyśmy sobie trochę na temat wyjazdu, o chłopakach aż w końcu obie odpłynęłyśmy do krainy Morfeusza.

***

Bla,bla,bla ale zrąbałam rozdział. :/ Przeeeeeeepraszam za to, że jest trochę nudny i przede wszystkim krótki. Następne będą dłuższe bo wreszcie będzie jezioro. :D ^-^ 
Mam nadzieję, że mi wybaczycie ten rozdział. 

Kocham Was i z całego serca pozdrawiam. :* ♥



poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział V

Jego usta idealnie współgrały z moimi. Czułam się można by powiedzieć " jak w niebie ". Ta chwila dla mnie mogłaby trwać wiecznie. Jednak przecież to tylko gra...
- Zaraz się połkniecie. - zaśmiał się Harry a z nim cała reszta. Po tych słowach odskoczyłam od Lousia jak poparzona co mogło wyglądać trochę dziwnie. Spojrzałam na niego kątem oka  na co ten tylko lekko się uśmiechnął i z powrotem wróciliśmy do gry. Pograliśmy jeszcze chwilę ale stwierdziliśmy, że to już zaczyna się robić nudne
- To co teraz robimy ? - odezwała się Nicole.
- Może jakiś film ?- zaproponował Zayn.
- Horror ! -krzyknął Niall. Wszyscy zgodzili się z tą propozycją i już po chwili siedzieliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy film. Za długo się nie naoglądałam ponieważ moje powieki zaczynały robić się coraz ciężkie i po prostu usnęłam.
Rano obudziłam się w objęciach Lou !? To wyjaśnia dlaczego mi się tak wygodnie spało... 
Wszyscy tak jak ja, usnęli wczoraj na kanapie.  Szczególną moją uwagę przykuła Nicole która spała na kolanach Zayna. Musze przyznać, że widok był słodki. Nawet by do siebie pasowali. Ruszyłam po cichu na górę starając się nie obudzić nikogo. Weszłam do łazienki , zdjęłam z siebie wszystkie wczorajsze ubrania, wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy robiąc z nich koka, zrobiłam lekki makijaż a na koniec przebrałam się w TO. Gdy już wyglądałam "jak człowiek" wpadłam na pomysł by zrobić wszystkim śniadanie. Zeszłam ponownie po cichu na dół  gdzie wszyscy wciąż jeszcze słodko spali. Nawet zastanawiałam się przez chwilę nad tym czy nie zrobić im zdjęcia. Przez ten czas gdy mnie nie było pozmieniali trochę swoje pozycję. Harry spał na kolanach Louisa, Niall wtulony był w Liama a Nicole tak jak wcześniej spała na kolanach Zayna. Wyglądali prze komicznie. Darowałam sobie robienie im zdjęć bo później by mi się za to oberwało. Sześcioro na jedną - nie dałabym im rady.Weszłam do kuchni w celu zrealizowania swojego pomysłu po czym wyciągnęłam potrzebne składniki na naleśniki, gdyż właśnie to one miały być naszym dzisiejszym śniadaniem bo wszyscy w tym domu je uwielbiają i rozpoczęłam smażenie. Przelotnie spojrzałam na zegarek- wskazywał 12:30. 
To tak właściwie powinien być obiad no ale śniadanie to przecież najważniejszy posiłek dnia i w takim razie niech to będzie obiado-śniadanie. Wyjęłam z lodówki czekoladę i polałam nią przygotowany posiłek, dodając jeszcze  po dwie truskawki i rozłożyłam wszystko na stole. Dziś całkiem mi humor dopisywał.



Perspektywa Nicole 

- Ej wstawać, czujecie naleśniki ?! - obudził mnie głos Niall'a. Gdy już się jakoś ocknęłam zauważyłam, że leże na kolanach Zayna. Natychmiast się podniosłam i spojrzałam na chłopaka.
- Wygodnie ci się spało ? - uśmiechnął się lekko.
- Nawet. - odwzajemniłam uśmiech.
- Dobra, chodźcie bo naleśniki czuje ! - krzyknął Niall i pobiegł do kuchni a ja, Zayn, Louis,Liam i Harry za nim. Przed naszymi oczami ukazała się uśmiechnięta Rose która właśnie kończyła nakrywać do stołu.
- A co tu się dzieje ? - spytał zdziwiony tym widokiem Harry.
- Ślepy jesteś. Śniadanie wam zrobiłam. - zaśmiała się. - Będziecie tak stać i się gapić czy w końcu zaczniecie jeść tak jak Niall. - wskazała na chłopaka który zajadał się naleśnikami. Wszyscy usiedliśmy i zaczęliśmy konsumować swój posiłek. 
- Boże, jakie pyszne. Ja chce takie śniadania codziennie. - powiedział Niall kończąc jeść swoją porcję.
- Zgodzę się. Naleśniki wyszły ci świetnie. - powiedział Zayn a każdy to potwierdził.
- Cieszę się, że wam smakują. - uśmiechnęła się moja przyjaciółka. 
Naleśniki rzeczywiście były pyszne. Kto jak kto ale Rose umie świetnie gotować.
- To co dziś robimy ? - spytałam.
- Wiecie co, zawsze chciałam zrobić sobie tatuaż. - oznajmiła Rose.
- Gdzie ? - zdziwił się Liam.
- Na nadgarstku. - odpowiedziała z uśmiechem.
Rzeczywiście marzył jej się taki tatuaż. Zawsze mi powtarzała, że gdy skończy 18 lat to sobie go zrobi. Uważam, że to jest całkiem dobry pomysł. 
- To zabierzemy cię dziś do naszego tatuażysty. - powiedział Zayn.
- A jesteś pewna, że go chcesz ? - spytał Louis.
- Tak. - uśmiechnęła się. - To ja tu posprzątam i jedziemy. 
- To ja ci pomogę. - uśmiechnęłam się i razem z Rose wzięłyśmy się za sprzątanie po śniadaniu. A właściwie po obiado-śniadaniu.
- My wam pomożemy ! - krzyknęli chłopcy.
- Nie !Wy to się lepiej idźcie jakoś ogarnąć. - zaśmiała się  brunetka.
- Okej...- zrobili smutne miny i się rozeszli. 
Gdy doprowadziliśmy kuchnie do porządku poszłyśmy się wyszykować. Łazienkę miałam w pokoju z czego byłam bardzo zadowolona. Wzięłam szybki prysznic, włosy wysuszyłam zostawiając je rozpuszczone, zrobiłam delikatny makijaż, przebrałam się w TO i już byłam gotowa do wyjścia. Zeszłam na dół do salonu gdzie wszyscy tak jak ja byli gotowi.
- To jedziemy ? - spytała Rose.
- Tak. - odpowiedzieli wszyscy chórem i wyszliśmy z domu po czym wsiedliśmy do siedmioosobowego Vana i ruszyliśmy. 

Perspektywa Rose

Wreszcie będę miała swój upragniony tatuaż. Bardzo mi się one podobają i jest to właśnie jedno z moich małych marzeń które dziś wreszcie się spełni.
- Jesteśmy już. - oznajmił Louis który kierował autem. Wyszliśmy z pojazdu i skierowaliśmy się do wejścia.
- Siemasz Tom. - przywitali się chłopcy z tatuażystą który na oko mógł mieć z jakieś 28 lat. Był dobrze zbudowany oraz wytatuowany. 
- Cześć chłopaki. A co wy tu za piękności sprowadziliście ? - uśmiechnął się w moim i Nicole kierunku. - Tom jestem. - przedstawił się.
- Rose a to Nicole. - przedstawił nas Liam.
- Umiemy się przywitać braciszku. - zaśmiałam się.
- To co was tu do mnie sprowadza ? - spytał Tom.
- Rose chce tatuaż. - odezwał się Niall który jadł batona. On ciągle coś je. Czasem zastanawiam się jak on tyle w sobie mieści. 
- Ok. To siadaj. - uśmiechnął się i wskazał na fotel. Posłusznie na nim usiadłam. 
- To w którym miejscu ten tatuaż ma być ? 
- Na nadgarstku. 
- Napis czy co ? 
- Napis : Never Give Up. - oznajmiłam. 
Dlaczego właśnie taki napis ? Otóż te słowa zawsze powtarzał mi mój świętej pamięci Tata. Mówił mi abym nigdy się nie poddawała i zawsze walczyła o to na czym mi zależy i że po mimo przeciwności losu zawsze dążyła do wyznaczonego celu. 
- No to zaczynamy. - uśmiechnął się. Najpierw posmarował mi nadgarstek jakąś maścią i zaczął robienie tatuażu. Muszę przyznać, że sprawiało mi to ból ale jakoś dało się to wytrzymać. Po jakichś 40 minutach tatuaż był gotowy. 
- Zrobione. - oznajmił Tom. 
Spojrzałam na nadgarstek gdzie znajdował się mój nowy nabytek. Bardzo mi się podobał. Jestem z niego zadowolona. 
- Podoba Ci się ? - spytali chłopcy.
- I to bardzo. - uśmiechnęłam się szeroko i wstałam z fotela. - To ile płacę ? - spytałam.
- Daj spokój. Takiej ślicznotce robić tatuaż to sama przyjemność. Nic nie płacisz. - uśmiechnął się Tom.
- Nie no bez przesady. Ile płacę ? 
- No mówię ci, że nie nic nie płacisz. Po znajomości. - zaśmiał się. 
- Dziękuję. - ponownie się uśmiechnęłam.
- Nie ma za co.
- Dobra to jedziemy ? - spytała Nicole.
- No jedziemy. - powiedział Liam.
- To dzięki jeszcze raz Tom. - rzuciłam wychodząc po czym ruszyliśmy z powrotem do domu. 
- Boli cię ? - spytał Harry. 
- Nie, łaskocze. - mruknęłam.
- To jakie jeszcze plany na dziś ? - spytała Nicole.
- Mamy dla was niespodziankę. - uśmiechnął się Niall.
- Jaką ? - spytałyśmy. 
- Dowiecie się niedługo. - puścił w moją stronę oczko Lou.
- Aż się boję. - zaśmiałam się.
Podjechaliśmy pod dom. Ja razem z Nicole poszłyśmy się przejść do ogrodu a za nami chłopaki.
- Ściągnijcie buty. - powiedział Harry.
- A to niby po co ? - spytałam zdziwiona.
- Po prostu ściągnijcie. - zaśmiał się Niall. 
- Yy, no niech wam będzie. - nie wiele myśląc ściągnęłyśmy buty. Pech chciał, ze znajdowałyśmy się nad samym basenem do którego wskoczył Niall a ja zostałam wrzucona przez Louisa i Harrego i Nicole która również została wrzucona do basenu ale przez Zayna i Liama. Wszyscy znajdowaliśmy się w basenie.
- Jesteście chorzy. - zaczęłyśmy się razem z Nicole śmiać.
- Wiemy. - odpowiedzieli.
- A właśnie mieliście dla nas jakąś niespodziankę ? - odezwała się Nicole.
- A no właśnie ... - zaczął Niall.
- Zabieramy was nad jezioro ! - krzyknęli radośnie. 

***
Nawet troszkę długi.  ;)  Nie ma na razie żadnych ciekawych akcji ale nie długo zaczną się pojawiać. Mam nadzieję, że wam się podoba. ^-^
Dziękuję wam za wszystkie komentarze jakie tu zostawiacie. Znaczą one dla mnie naprawdę wiele i wywołują uśmiech na mojej twarzy oraz są wielką motywacją do dalszego pisania.  
Mam nadzieję, że zostawicie też coś pod tym rozdziałem. :)

Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam was z całego serduszka. ♥

piątek, 5 lipca 2013

Rozdział IV

Odwróciłam się i zobaczyłam... Louisa. No tak, a któż by to inny. Objęłam go mocno kołysząc się z nim w rytm muzyki  a ten wciąż całował moją szyję, ramiona,...dekolt.Nie wiem czemu to robił ani też czemu mu na to pozwalałam. Był pijany... Ja też. Dalszego ciągu trwania imprezy nie pamiętam... Urwał mi się film.
Rano obudził mnie jak to po imprezie,mocny ból głowy. Nie wiem jakim cudem znalazłam się u siebie w pokoju. Spojrzałam na zegarek który wskazywał godzinę 14. Przypomniało mi się, że dziś przyjeżdża Nicole więc muszę trochę się ogarnąć. Niechętnie wstałam z łóżka kierując się w stronę łazienki.Weszłam pod prysznic gdzie po chwili gorący strumień wody oblewał całe moje ciało. Do moich myśli wkradła się wczorajsza impreza. Teraz nie będę potrafiła spojrzeć na Louisa. Wstydzę się go... Ja przecież znam go tylko 2 dni. Nie ukrywam tego, że mi się podoba ale mimo wszystko dziwnie się z tym teraz czuję. Nie rozmyślając dalej wyszłam spod prysznica, włosy wysuszyłam zostawiając je rozpuszczone, zrobiłam delikatny makijaż oraz przebrałam się w TO. Gdy już wyglądałam całkiem normalnie zeszłam na dół do kuchni by coś zjeść. Zastałam tam całe 1D którzy siedzieli przy stole i jedli.
Panowała cisza, gdyż każdy był mocno skacowany. Nic się nie odzywając zrobiłam sobie płatki z mlekiem i wzorkiem szukałam wolnego miejsca. Na moje nieszczęście jedyne było na przeciwko Lou. Chcąc nie chcąc usiadłam i wpatrując się w swój talerze zaczęłam konsumować swój posiłek. Chciałam za wszelką cenę uniknąć kontaktu wzrokowego z nim.
- Smacznego. - odezwali się.
- Dziękuję.Nawzajem. - mruknęłam wciąż wpatrując się ciągle w talerz pełen płatków i mleka.
- O której przyjeżdża Nicole ? - spytał Liam który siedział obok mnie.
- Jaka Nicole ? - odezwała się reszta chłopaków.
- Moja przyjaciółka. Będzie koło 18. - odpowiedziałam podnosząc się  z krzesła przy czym niestety mój wzrok spotkał się ze wzrokiem Louisa ale szybko go odwróciłam, posprzątałam po sobie i uciekłam do swojego pokoju. Posprzątałam go trochę po czym opadłam na łóżko. Spojrzałam kątem oka na zegarek - 16:10.  Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam cicho. Spojrzałam w stronę drzwi i zobaczyłam oczywiście Louisa.
- Czego chciałeś ? - burknęłam siadając na skraju łóżka odwracając wzrok w stronę okna.
Nic nie odpowiedział tylko usiadł obok mnie.
- Przepraszam. - powiedział cicho a ja milczałam. - Przepraszam ! - prawie wykrzyczał.
- Słyszę. Nie musisz się drzeć. - mruknęłam.
- Nie gniewaj się na mnie.
- Nie gniewam. Tylko mam pytanie...- spojrzałam w jego szaro-niebieskie oczy... - Czy my... ze sobą ?
- Nie. - uśmiechnął się lekko.
- To dobrze.  - odetchnęłam z ulgą.
- To ja Ci już nie przeszkadzam. - powiedział i wyszedł.
 Leżałam wpatrując się w sufit słuchając muzyki przy tym. Cieszyłam się, że wszystko jest już dobrze.
Ciągnie mnie do Louisa.  Jest taki jakiś inny. Czy się w nim zakochałam ? Nie wiem. Zakochaniem tego nazwać nie można. Prędzej zauroczeniem. Znając moje szczęście nic i tak z tego wyjdzie.
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk smsa. Złapałam za komórkę i zaczęłam czytać:

Od: Nicole
Będę za 15 minut. :) xo

Do: Nicole
Czekam. xxx

Cieszę się, że Nicole będzie ze mną mieszkać przez ten miesiąc. Nie widziałam się z nią tylko 2 dni a już za nią tęsknie. Jest dla mnie jak siostra. Znamy się prawie od urodzenia. Zawsze była przy mnie, wspierała mnie. Gdy mój i Liama ojciec umarł nie opuszczała mnie na krok. Była i jest dla mnie oparciem. O takich przyjaciół w dzisiejszych czasach jest bardzo trudno dlatego cieszę się, że ją mam i dziękuję jej za to, że po prostu jest. Podniosłam się z łóżka i zeszłam na dół gdzie siedzieli chłopcy grający w Fifę. Wyszłam na zewnątrz, usiadłam na schodach gdzie czekałam na Nic. Po chwili pod dom podjechała taksówka a z niej wyszła  moja piękna przyjaciółka.Wzięła swoje bagaże, zapłaciła kierowcy i skierowała się w moją stronę.
- Witaj. - krzyknęłam i mocno przytuliłam ją na powitanie. - Chodź, poznasz tych głupków. - zaśmiałam się i obie weszłyśmy do domu.  Oczy grupki chłopaków od razu zostały skierowane w naszą stronę a głównie w stronę Nicole.
- To jest Nicole. - przedstawiłam moją koleżankę.
- Cześć. - pomachała do nich i szeroko się uśmiechnęła.
- Cześć. - odmachali również z szerokim uśmiechem. 
- To jest Niall, Harry,Zayn,Louis. - przedstawił chłopców Liam.
- Chodź pokaże Ci twój pokój. - złapałam ją za rękę i ruszyłyśmy na górę do nowego pokoju Nic.
- Podoba Ci się ? - spytałam siadając na łóżku.
- Pewnie. - uśmiechnęła się kładąc swoje bagaże.
- Idziemy do chłopaków ?
- Możemy iść. - odparła i z powrotem wróciłyśmy do salonu.
- To co robimy ? - skierowałam pytanie do chłopaków.
- A co chcecie ? - spytali.
- Nam to obojętne.
- Wiem. Zagramy w butelkę.- krzyknął rozradowany Niall.
- No może być. - uśmiechnęłam się, włączyłam muzykę i usiadłam na podłodze gdzie po chwili pojawiła się reszta moich przyjaciół. Pierwszy kręcił Niall - wypadło na Harrego.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Hm... pocałuj Louisa. W usta.
- Chodź do mnie kochanie ! - powiedział Louis wyciągając ręce w stronę Harrego. Wszyscy po ich cmoknięciu zaczęli się śmiać łącznie ze mną.
- Wy jesteście .. ? - pokazywałam na nich palcami.
- Nie , nie jesteśmy gejami. - zaczęli się śmiać.
- To dobrze. - zaśmiałam się.
Tym razem kręcił Harry - wypadło na mnie.
- Wyzwanie. - powiedziałam.
- Teraz ty przeliż się z Louisem. - poruszał śmiesznie brwiami na co wszyscy zaczęli się śmiać a ja patrzyłam na nich morderczym wzrokiem. Nie chciałam go całować. Nie teraz. Ale nie miałam innego wyjścia. To przecież tylko gra. Poniosłam swoje ciało z podłogi co on również zrobił, podeszłam do niego, spojrzałam mu w oczy i wtopiłam się w jego malinowe usta...

***
Krótki trochę ale mam nadzieję, że wam się podoba. :) W następnych pojawi się trochę więcej akcji. ^.^
Dziękuję za wszystkie komentarze. Są na prawdę mega motywacją dla mnie. :*
Myślę, że pod tym rozdziałem tez zostawicie jakiś ślad po sobie.
Dziękuję za wszystko, kocham was. <3 :* 

poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział III

Obudziłam się około godziny 11. Niechętnie uniosłam swoje ciało z łóżka kierując je w stronę łazienki by  wziąć prysznic i trochę się ogarnąć. Gdy już to zrobiłam przebrałam się a następnie ruszyłam w kierunku kuchni aby zjeść śniadanie. Schodząc po schodach usłyszałam jakieś krzyki i śmiechy. Gdy dotarłam do kuchni  nie wiedziałam czy mam się śmiać czy krzyczeć na nich. Wszędzie było pełno mąki. Liam siedział na blacie i przyglądał się z zażenowaniem na twarzy reszcie, Harry latał z rozbitym jajkiem na głowie i strasznie z tego powodu panikował, Niall siedział i jak zwykle coś jadł, Zayn krzyczał na Louisa bo mu stłukł lusterko a ten siedział i się śmiał.
Co wy tu kurwa robicie ?!- krzyknęłam stojąc i przyglądając się temu wszystkiemu z założonymi rękami na piersiach.Boże, oni zachowują się jak dzieci. I jak ja mam z nimi przeżyć AŻ miesiąc ? - Yy, my no nic. - uśmiechnęli się.
- Boże, z kim ja żyje. I kto ma to posprzątać ? - spytałam pokazując na cały bałagan w kuchni.
- No... może my. - odpowiedział Zayn.
- Może ? Uhh, już widzę te wasze sprzątanie. - westchnęłam i zajrzałam do lodówki w celu przygotowania sobie śniadania jednak nic w niej nie ujrzałam. - Przydałyby się wam zakupy. - powiedziałam.
- No właśnie miałem zamiar iść. Idziesz ze mną ? - spytał mój braciszek.
- No mogę iść. Ale to już bo głodna jestem. - uśmiechnęłam się.
- Ok. To my idziemy. Jak wrócimy to w domu ma być porządek. - zażądał  na co usłyszeliśmy tylko ciche dobrze i wyszliśmy z domu idąc w kierunku najbliższego supermarketu.
- Podoba ci się Louis ? - spytał nagle co trochę mnie zdziwiło. Nie spodziewałam się takiego pytania.
- Yyy... czemu uważasz, że mi się podoba ?
- Wczoraj się tak do siebie uśmiechaliście i w ogóle. 
- Nie jest zły ale czy mi się podoba? Nie znam go za dobrze, nie wiem jaki jest. - odpowiedziałam.
- Yhym. To powodzenia życzę. - zaśmiał się.
- Dobra, skończ. Mam pytanie.
- No to pytaj.
- Może do mnie przyjechać Nicole ? - spytałam.
- No pewnie. Czemu nie. Są wolne pokoje.- uśmiechnął się.
- Dziękuję. - mocno go przytuliłam.
Po dotarciu do sklepu zrobiliśmy szybkie zakupy i wróciliśmy do domu w którym wciąż panował ten sam bałagan a chłopcy siedzieli na kanapie i grali na PlayStation .
- Mieliście tu posprzątać ! - krzyknął Liam.
- .Yy, no właśnie mieliśmy to robić. Za szybko wróciliście. - tłumaczyli się. Ja tylko pokiwałam niedowierzając głową i zaczęłam przegotowywać sobie śniadanie które po chwili skonsumowałam.
Zaczęłam przyglądać się "sprzątaniu" chłopców co najlepiej im nie wychodziło.
- Boże. Porażka totalna.- westchnęłam podnosząc się z miejsca. - Siądźcie na tych swoich leniwych dupach i nadal grajcie w tą swoją grę. Sama tu posprzątam. - burknęłam na co ci posłusznie usiedli na kanapie a ja wzięłam się za sprzątanie domu. Ciągle czułam ich wzrok na sobie co mnie cholernie irytowało.
- Co wy się tak ciągle na mnie gapicie? !- krzyknęłam poirytowana.
- Bo masz fajny tyłeczek. - poruszał śmiesznie brwiami koleś z mopem na łbie. On mnie od samego początku jednym słowem wkurwia. Działa mi na nerwy.
- Przypominam Ci, że to moja siostra ! - odezwał się Liam.
- Fajna siostra. - i znów ten mop. Coś czuję, że przyjaciółmi to my nigdy nie zostaniemy.
- Ja pierdole. Weź się zamknij mopie. - krzyknęłam i wzięłam się z powrotem do sprzątania. Usłyszałam tylko śmianie się reszty chłopaków z Harrego który siedział cały naburmuszony.
Gdy już doprowadziłam dom do normalnego stanu poszłam do pokoju i zadzwoniłam do Nicole.

"R: ja  - N: Nicole"

N: Halo ? 
R: Cześć mośku.
N: Siema.
R: Kiedy do mnie przyjedziesz? 
N: Mogę nawet i jutro.
R: To o której ? 
N: No tak koło 18/19. 
R: Ok. To czekam na Ciebie.
N: Spoczko. To ja idę zacząć się pakować. - zaśmiała się.
R: To leć. Do zobaczenia. Pa. - powiedziałam i się rozłączyłam

Spojrzałam na zegarek- 16:40. Nie miałam za bardzo co robić więc sprawdziłam facebooka oraz twittera gdzie nic ciekawego nie było. Wyszłam z pokoju i zaczęłam schodzić po schodach jednak niestety jestem straszną ciamajdą i nie zauważając jednego schodka sturlałam się na sam dół. Na dodatek wylądowałam na Louisie który miał zamiar wyjść na górę co mu uniemożliwiłam. On znajdował się pode mną a ja nad nim. To też miałam miękkie lądowanie. Przez chwilę zatopiłam się w jego szaro-niebieskich oczach co zapewne wyglądało bardzo dziwnie. Dopiero gdy usłyszałam śmiechy reszty ogarnęłam się i jak poparzona odskoczyłam od Louisa.
- Prze.przepraszam. - wybełkotałam pomagając mu wstać.
- Nic się nie stało. - uśmiechnął się szeroko co ja odwzajemniłam.
- Dobra, dobra skończie z tymi słodkimi uśmieszkami i zacznijcie się szykować się  na imprezę ! - krzyknął z radością Zayn.
- Imprezę ? - spytałam.
- No tak. Zabieramy cię na prywatkę do znajomych.- powiedział Liam.
- O matko. Już się bać zaczynam. - zaśmiałam się.
- Oj tam,oj tam. Idź się szykuj. - odezwał się Niall na co ja skierowałam się z powrotem do swojego pokoju i zaczęłam przygotowywania do imprezy. Nie mam za bardzo ochoty na nią iść ale w domu zapewne bym się nudziła. Wzięłam gorący prysznic, zrobiłam makijaż a na koniec przebrałam się w TO  i byłam gotowa do wyjścia. Wyszłam z pokoju i zeszłam tym razem bardzo ostrożnie ze schodów na dół gdzie czekali na mnie już wszyscy.
- WOW. - wybełkotali  na mój widok.
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział Louis puszczając oczko w moją stronę.
- Dziękuję. -  uśmiechnęłam się lekko. - Jedziemy? - spytałam.
- Tak. - odpowiedzieli po czym wszyscy wyszliśmy z domu ,wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w kierunku miejsca imprezy. Po jakiś 20 minutach podjechaliśmy pod dużą willę z basenem z której dobiegał dźwięk muzyki. Wyszliśmy wszyscy z auta i skierowaliśmy się do wejścia. W środku było pełno ludzi. Impreza zaczęła się rozkręcać. Chłopcy poznali mnie ze swoimi znajomymi ale ja za bardzo nie miałam ochoty z nimi rozmawiać więc usiadłam przy barze popijając drinka gdzie po chwili pojawili się Liam,Zayn.Niall i Louis którzy również zaczęli pić drinki. Harrego gdzieś już wcięło.
- Tylko mi się tu za bardzo nie opijcie.- zaśmiałam się.
- Postaramy się. - uśmiechnął się  Zayn.
- Dobra, nie będziemy tu tak siedzieć chodźcie tańczyć. - powiedziałam próbując ich wyciągnąć na parkiet co mi się udało i już tańczyliśmy w piątkę na parkiecie.  Wariowaliśmy przez jakieś 5 piosenek aż w końcu zmęczeni usiedliśmy z powrotem przy barze i tradycyjnie zaczynając pić.
Alkohol dawał mi już znać o sobie z resztą nie tylko mi. Moich towarzyszy gdzieś wcięło a ja kołysałam się na parkiecie w rytm muzyki. Po chwili poczułam, że ktoś obejmuje mnie od tyłu w talii
delikatnie cmokając mnie w szyję wywołując przyjemny dreszcz na moim ciele. Od tej osoby było czuć alkohol. Odwróciłam się i zobaczyłam...


***
Trochę nudny ale mam nadzieję, że wam się podoba. :) W następnych będzie więcej akcji itd. :) 
Chciałabym was tez zaprosić na bloga mojej przyjaciółki z opowiadaniem też z 1D http://dont-let-mee-go.blogspot.com/. 
Rozdział IV powinien pojawić się w tym tygodniu. 
Jeśli czytasz to proszę, zostaw jakiś ślad po sobie. ^^

ps. Szczęśliwych i udanych wakacji  życzę wszystkim. :) 

Pozdrawiam i dziękuję za każdy komentarz . :*



wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział II

- Rose , Liam przyjechał ! - usłyszałam wołanie mojej mamy z dołu. Upewniłam się czy niczego nie zapomniałam, wzięłam walizki i pożegnałam się ze swoim pokojem.  Na dole w salonie zastałam mamę i mojego brata którzy zacięcie o czym rozmawiali jednak gdy się pojawiłam, przestali.
- Rose, moja śliczna, mała siostrzyczka. - uśmiechnął się na mój widok i mocno mnie przytulił. - Stęskniłem się za Tobą.
To fakt, nie widziałam się z nim od świąt Bożego Narodzenia. Też za nim się stęskniłam. Ostatnio rzadko się z nim widuję bo jest zajęty swoją karierą ale też z Londynu do Wolverhampton jest prawie 200  więc może to i dobrze z jednej strony, że spędzę z nim trochę czasu. Jednak to nie zmienia faktu,że nie chcę jechać do Londynu. Wolałabym ten czas spędzić tu ale cóż, nie mam już żadnego innego wyjścia. Może uda mi się jakoś przeżyć.
- Też się za tobą stęskniłam. - wysiliłam się na lekki uśmiech.
- To co, gotowa ?
- Taaa. - mruknęłam.
- To jedziemy. - uśmiechnął się i wszyscy wyszliśmy na zewnątrz. Liam zaczął pakować moje walizki do samochodu a ja musiałam jeszcze pożegnać się z mamą.
- Uważaj na siebie skarbie.Jakoś przeżyjesz ten miesiąc. Tylko proszę, nie rób żadnych głupstw i bądź miła. - mówiła mocno mnie przytulając.
- Dobrze mamo. - wciąż tkwiłam w jej ramionach.Nie lubię pożegnań. Czułam, że do moich oczu zaczęły gromadzić się łzy. Będzie mi jej brakowało. Nigdy się na tak długo z nią nie rozstawałam.
- Widzimy się za miesiąc, a teraz leć bo Liam czeka. - uśmiechnęła się mimo iż w jej oczach też można było zauważyć gromadzące się łzy.
- Trzymaj się i uważaj. Do zobaczenia.  - powiedziałam wsiadając do samochodu i machając na pożegnanie co odwzajemniła aż wreszcie ruszyliśmy w stronę Londynu. Podróż minęła nam bardzo szybko. Dużo z moim bratem pogadałam, odpowiadał mi między innymi o swoich kolegach z którymi będę miała " zaszczyt " mieszkać i z jego wypowiedzi wynika, że są wariatami ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu) i są bardzo zabawni . Ogólnie droga do stolicy Anglii minęła mi bardzo przyjemnie. Wreszcie podjechaliśmy pod ogromny dom z wielkim tarasem, pomalowany na biało wokół niego znajdował się piękny ogród a w nim basen. Muszę przyznać, że całkiem nieźle im się tu żyje.Liam wyciągnął moje walizki z auta i razem weszliśmy do domu. Wystrój domu był przepiękny jednak porządkiem to tu nie świeciło. Widać, że mieszkają tu sami faceci.
- Choć przedstawię Cię chłopakom. - uśmiechnął się mój braciszek i ruszyłam za nim w stronę salonu gdzie ujrzałam czwórkę chłopaków. Jeden blondyn coś jadł,  drugi loczek wraz ze swoim trzecim kolegą grał podajże w fifę a czwarty leżał i się przyglądał grze kolegów.
- Ekhem. - odchrząknął Li. - Kogoś wam tu przyprowadziłem. - powiedział a ich wzrok został skierowany na mnie. Mierzyli mnie oczami od góry do dołu co mnie trochę irytowało a na koniec szeroko się uśmiechnęli i zaczęli mi się przedstawiać.
- A ja jestem Rose. Siostra Liama .- przedstawiłam się.
- No Liam, masz ładną siostrę. - odezwał się Harry.
- Nawet o tym nie myśl. - zaśmiał się Li.
- Ranisz. - loczek zrobił smutną minkę na co ja się zaśmiałam. Szczególną uwagę zwróciłam na szaro-niebieskookiego szatyna który muszę przyznać, jest bardzo przystojny. Louis, tak się nazywa. Zauważyłam również, że też mi się przygląda na co ja tylko posłałam mu lekki uśmiech.
- Jesteś głodna ? - spytał mój brat jak zawsze troskliwy.
- Nie braciszku. - uśmiechnęłam się. - Byłabym tylko wdzięczna gdybyś pokazał mi miejsce w którym mam spać.
- Ja to mogę chętnie zrobić ! - usłyszałam znów lekko zachrypnięty głos który należał oczywiście do loczka.
- Nie. Ty to już lepiej siedź. - odparł Liam na co Harry znów zrobił smutną minę co ponownie mnie rozbawiło. Ruszyłam za bratem który jak na mężczyznę przystało wciągał moje walizki po schodach i po chwili znajdowałam się w "swoim" pokoju. Nie jest ani duży ani mały, ale wręcz w sam raz,  ściany pokryte są barwą jasno-niebieską, dwuosobowe łóżko , ładne,drewniane meble,  telewizor, balkon, własna łazienka ... wszystko co mi potrzebne.
- Jakbyś czegoś potrzebowała to mów. Jesteśmy na dole. - powiedział jak zwykle uśmiechnięty Liaś.
- Dobrze. - odwzajemniłam uśmiech i zostałam sama w pokoju. Rozpakowałam walizki, wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżku. Zegarek wskazywał godzinę 22:25. Do moich myśli znów wkradł się Louis. Chciałabym bliżej go poznać. Wydaje się być fajnym chłopakiem. Moje powoli schodzące się ciężkie powieki nie pozwoliły mi dalej rozmyślać i odpłynęłam do krainy Morfeusza.

***

Na początku chciałabym wam podziękować z całego serduszka za wszystkie komentarze jakie do tej pory zostawiliście. Każdy jeden jest dla mnie ogromnie ważny i daję mi wielką motywację do dalszej twórczości. Na prawdę bardzo dziękuję i trzymajcie tak dalej. :)
A co do rozdziału to mam nadzieję, że się podoba. Nie jest jakiś bardzo długo ale myślę,że może być. :P 
Następny powinien się pojawić jeszcze w tym tygodniu w którym być może pojawi się też perspektywa któregoś z chłopaków. :)
Zapraszam do czytania i dziękuję za każdy komentarz. 

Pozdrawiam. :*

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział I

Delikatne promienie słońca wpadające przez okno rozświetliły cały mój pokój zarazem wybudzając mnie ze snu. Myśl, że wreszcie rozpoczęły się długo wyczekiwane przeze mnie wakacje od razu wywołuje uśmiech na mojej twarzyczce. Podniosłam swoje ciało z łóżka od razu je ścieląc i ruszyłam do łazienki by jak zwykle wykonać poranną toaletę. Weszłam pod prysznic gdzie strumień gorącej wody oblewał całe moje ciało wywołując na nim przyjemne uczucie. Następnie zrobiłam delikatny makijaż, włosy zostawiłam rozpuszczone,założyłam krótkie, jeansowe szorty, białą bokserkę oraz czarne tenisówki. Gdy byłam już gotowa wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni by coś "przetrącić" gdzie ujrzałam moją rodzicielkę.
- Cześć mamo. - przywitałam się i zaczęłam robić sobie śniadanie.
- Cześć słoneczko.
Usiadłam na przeciwko niej z talerzem pełnym płatów śniadaniowych oraz mleka i zaczęłam konsumować.
- Córciu... - zaczęła. - Zamieszkasz z bratem na miesiąc ?
- Ale jak to ? - przestałam chwilowo jeść. Słowa mojej matki trochę mnie zdziwiły.
- Muszę wyjechać. To ważny wyjazd z pracy.
- Dokąd ?
- Do Kanady.
- To konieczne żebym do niego jechała ? - lubię swojego brata. Jest naprawdę bardzo dobrym człowiekiem jednak nie wyobrażam sobie mieszkania przez miesiąc pod jednym dachem z tym jego zespołem. Pięciu chłopaków i jedna dziewczyna. Jakoś dziwnie to wygląda. Bynajmniej ja tak to widzę.
- Tak. Nie chcę zostawić Cię tu samej a wiem, że z nim będziesz bezpieczna po za tym on chce żebyś do niego przyjechała. - uśmiechnęła się.
- Skąd wiesz że chce ?
- Rozmawiałam już z nim. - oznajmiła.
- To kiedy mam tam wyjechać ?
- Dziś wieczorem.
- Że co ? Ale przecież ja nawet spakowana nie jestem ani nic. - skrzywiłam się.
- Pakowanie możesz zacząć już teraz. Liam przyjedzie po Ciebie o 18. - uśmiechnęła się lekko.
- Eh...- westchnęłam. - To idę się pakować. - powiedziałam i ruszyłam do pokoju gdzie rozpoczęłam pakowanie. Nie za bardzo odpowiada mi wyjazd do mojego brata. Tu w Wolverhampton mam przyjaciół a w Londynie nie mam nikogo oprócz Liama. Tej jego " bandy" nawet za bardzo nie znam. Widziałam ich może ze dwa razy na oczy i nawet z nimi nie gadałam. Mam chociaż nadzieję, że będą jacyś normalni.
Po zakończeniu pakowania opadłam zrezygnowana na łóżko. Spojrzałam na zegarek który wskazywał godzinę 13:00. Muszę pożegnać się jeszcze z Nicole więc postanowiłam napisać jej smsa :

Do: Nicole :*
Spotkajmy się za pół godziny w parku. xx

Na odpowiedź długo czekać nie musiałam.

Od: Nicole :*
Ok. :) xo

Wstałam z łóżka, poprawiłam włosy i wyszłam w kierunku parku. Idąc oglądałam dokładnie wszystko co mnie otaczało. Tak jakbym nigdy tu miała nie wrócić. Po prostu przez miesiąc będzie mi brakować tego miejsca bo jestem bardzo do niego przywiązana i od 18 lat nigdy na tak długo go nie opuszczałam.
Wreszcie dotarłam do parku. W porze letniej wygląda przepięknie. Usiadłam na ławeczce i zaczęłam czekać na Nicole. Po paru minutach ujrzałam postać chudziutkiej dziewczyny ubranej w zwykły czarny top, dżinsowe szorty oraz czarne trampki na której twarzy widniał promienny uśmiech.
- Cześć miśku. - powiedziała siadając obok mnie na ławce i mocno mnie przytulając na powitanie.
- Cześć. - wysiliłam się na lekki uśmiech.
- Coś się stało ?
- Muszę wyjechać do brata. - posmutniałam.
- Ale jak to? Czemu ? - uśmiech z jej twarzy natychmiastowo zniknął.
- Moja mama  wyjeżdża na miesiąc do Kanady a samej mnie zostawić nie chce.- moje oczy zaszkliły się pod wpływem gromadzących się w nich łez co moja przyjaciółka najwyraźniej zauważyła bo mocno mnie przytuliła.
- Ej, mała nie rozklejaj mi się tu. Wszystko będzie dobrze. Przyjadę do Ciebie. - uśmiechnęła się.
- Na to liczę. - zaśmiałam się.
- Zobaczysz, że szybko minie. Kiedy wyjeżdżasz ?
- Dziś o 18 Liam ma przyjechać.
- To za wiele czasu nie zostało.
- Wiem. Dlatego muszę się już z Tobą żegnać. - po moim policzku spłynęła pojedyncza łza a ja ponownie wtuliłam się do Nicole. - Masz do mnie przyjechać bo bez Ciebie nie wytrzymam.
- Przyjadę kiedy tylko będziesz chciała. - uśmiechnęła się.
- Trzymam Cię za słowo. A teraz muszę już lecieć. - przytuliłam i ucałowałam ją w policzek na pożegnanie. - Do zobaczenia. - pomachałam do niej  co ona odwzajemniła i rozeszłyśmy się w kierunku swoich domów.
Będzie mi jej brakowało ale postaram się o to by mogła do mnie przyjechać.
Po dotarciu do domu zastałam mamę która już znosiła swoje walizki.
- A kiedy Ty właśnie wyjeżdżasz ? - spytałam.
- W nocy o 3 mam samolot.
- Aha. - burknęłam i ruszyłam do swojego pokoju.
Nie byłam zła na moją matkę. Rozumiem, że musi wyjechać ale przecież mam już te 18 lat i mogłabym sama zostać jednak jest nieugięta więc już nawet nie będę próbować się z nią kłócić ani jej prosić o nic. Jakoś przeżyje ten miesiąc. A może nie będzie aż tak źle ? 

***
Wreszcie skończyłam pierwszy rozdział który mam nadzieję wam  się podoba. :)
Planowałam trochę dłuższy zrobić jednak coś musiałam zostawić na rozdział drugi który zaraz zacznę pisać więc powinien pojawić się już niebawem. :)
Proszę komentujcie, ponieważ każdy jeden komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszej twórczości. 
Zapraszam do czytania. :* 

Pozdrawiam i dziękuję za każdy komentarz ! :*

Prolog

Niekiedy życie sprawia,że jesteśmy
szczęśliwi,a innym razem wpadamy w czarną rozpacz.
Należy polegać tylko na sobie. 
Często ci, którym ufamy i na których
liczymy zwodzą nas.
Życie nie jest takie łatwe jak by nam
się wydawało.
Podobno wiara i chęć osiągnięcia zwycięstwa
sprawi,że wszystko nam się uda.
Jednak czy w moim przypadku ?

***
Prolog krótki ale mam nadzieję, że jakoś was zachęci do czytania mojego opowiadania. :)
Już niedługo rozdział pierwszy.


Za każdy komentarz z całego serduszka dziękuję. Pozdrawiam :*